XXIII 2009-10-06 15:26:22

Boże, moja głowa - nawet myślenie bolało. Never spróbowała rozchylić powieki ale ostre światło spowodowało że natychmiast tego pożałowała. Postanowiła skupić się na znacznie trudniejszej czynności, czyli przypomnieniu sobie co wczoraj robiła. Doskonale pamiętała wyjście z mieszkania oraz ciepłe przywitanie przez wszystkich w ruinach. Tak ciepłe, że poparte kilkoma butelkami specyfiku Arka, który swoją troskliwością przytłaczał ją przez cały wieczór. „Ale co potem? - Nagle zaczęły napływać obrazy. - Mała mówiąca coś o nowej knajpie. Długa droga. Kolejne butelki krążące od rąk do rąk. Ta nowa knajpa. Drinki. Piwo. Morze wódki. Znowu drinki. Never zmarszczyła czoło. Coś jej mignęło przed oczami. Stół? Co ona robi na stole? O szlag!” - Dziewczyna gwałtownie otworzyła oczy nie zważając na ból. Jednak obraz striptizu nie chciał zniknąć. Co prawda niepełnego ale zawsze to jednak striptiz. Never sięgnęła ręką w stronę budzika i w tym momencie odkryła dwie rzeczy przez które prawie spadła z łóżka. Była naga, a obok niej leżał ktoś jeszcze. Zaczęła myśleć intensywniej. Ktoś ją ściągnął z tego stołu. Tylko kto? Intruz zaczął się budzić i odwrócił się w jej stronę.

- Cześć kochanie – mruknął Sowizm przytulając ją mocno. Never jęknęła przymykając oczy. Tak, to był on. To nie był sen. A jej ciało zareagowało natychmiast. Chłopak pogładził jej plecy po czym zarzucił jej udo na swoje biodro. - W życiu bym nie pomyślał że moja była dziewczyna potrafi tak tańczyć – uśmiechnął się do niej, a Never zamrugała zaskoczona.

- Czekaj, czekaj – zaczęła – jak to była dziewczyna? Przecież leżysz w moim łóżku?

- Nie pamiętasz? - zaśmiał się zaskoczony – Powiedziałaś mi wczoraj że skoro w łóżku było nam tak dobrze to przydałoby się chociaż to kontynuować skoro nie mam ochoty być z tobą.

- A nie masz? - zapytała żałośnie.

- Oczywiście że nie mam – odpowiedział jakby to było coś oczywistego – Przecież sama przyznałaś mi rację że zachowałaś się jak dziwka i że rozumiesz moje nastawienie. Poza tym przecież jestem z Martą, oczywiście do czasu gdy się nie dowie o dzisiejszej nocy.

- Byłam pijana – warknęła Never czując narastającą wściekłość – Nie widziałeś tego? Do cholery jasnej mogłeś się powstrzymać!

- Ale po co? - zdziwił się – Przecież uprawialiśmy seks dużo razy po alkoholu i jakoś nigdy nie narzekałaś. A wczoraj wręcz błagałaś żebym został.

Never przymknęła oczy czując jak na policzki wypełza jej rumieniec wstydu. Zaczęła sobie to faktycznie przypominać i z każdą chwilą było jej coraz głupiej. Poniżyła się nie tylko przed Sowizmem ale też przed całą swoją paczką.

- Dobra – próbowała wyjść z tej całej sytuacji z twarzą – Było miło i przyjemnie – kontynuowała – a teraz żegnam. Muszę się doprowadzić do ładu. - odsunęła się od chłopaka i próbowała wyjść z łóżka jednak on ją przytrzymał.

- A to niby dlaczego? - zasyczał jej do ucha – Obiecałaś mi wczoraj dużo rzeczy. I chciałbym abyś je zrobiła. - Never wiedziała że bawi go zażenowanie i strach widoczne na jej twarzy więc jednym szarpnięciem uwolniła się z jego objęć i wyskoczyła z łóżka. Nie przejmując się tym że stoi nago chwyciła nóż leżący na stoliku.

- Wynoś się z mojego łóżka! - warknęła – Chyba że chcesz się pochwalić przed kumplami kilkoma niezbyt męskimi bliznami.

- Spokojnie kochanie – parsknął śmiechem Sowizm wychodząc z łóżka i zakładając spodnie – tak naprawdę to nie jestem z Martą. Wczoraj sobie wszystko wyjaśniliśmy. Najwidoczniej tego nie pamiętasz. - zakończył z krzywym uśmieszkiem

- Ale... - zaczęła Never zaskoczona – jak to?

- Zalałaś się wczoraj w trupa, więc przyniosłem cię do domu. Rozebrałaś się sama – uniósł ręce w obronnym geście – I nie przespaliśmy się. Nie byłaś w stanie – dodał z rozbrajającym uśmiechem. Never stała dalej jak słup soli – Zamknij buzię z łaski swojej, głupio tak wyglądasz.

- No więc po co ta szopka? – warknęła

- Teraz już wiesz jak to jest zostać przez kogoś tak niemiło zaskoczonym. Jesteśmy kwita – uśmiechnął się szeroko po czym podszedł, pocałował ją mocno w usta i wyszedł z mieszkania zostawiając ją osłupiałą na środku pokoju.

skomentuj (3)

XXII 2009-10-06 12:55:32

Znowu pukanie... nie, nie pukanie tylko walenie w drzwi...
Never ignorując wściekły ból głowy zwlekła się z łóżka przekręciła klucz w drzwiach i nie patrząc kto wchodzi padła z powrotem w rozgrzebaną pościel.
- Odejdź szatanie – jęknęła.
- Nie, nie odejdę – warknęła Mała siadając na łóżku obok dziewczyny i bezceremonialnie zapalając papierosa. Po krótkiej chwili zastanowienia zaczęła się głęboko zaciągać i dmuchać dymem w stronę kokonu z pościeli.
- Co ty kurwa robisz? - z ust Never wydobyło się kolejne jęknięcie.
- Jak to co? Tutaj nawet zapach dymu z papierosa wydaje się perfumami. - odpowiedziała niewzruszona Mała – Ale masz tutaj burdel... Kiedy ostatni raz brałaś prysznic? Kiedy wstawałaś? Zamierzasz zdechnąć we własnym smrodzie?
- Nie mam pojęcia kiedy wstawałam, prysznic jest mi zbędny dopóki leżę i tak, zamierzam tutaj zdechnąć. – Never wysunęła głowę z pościeli i troszkę przytomniej rozejrzała się po pokoju. - A że jestem dziwką to żyję w burdelu – zakończyła grobowym głosem.
- Pierdolisz jak potrzaskana – parsknęła Mała – Sądząc po ilości butelek i żyletek w pokoju to jedyna rozpusta jakiej sie oddajesz to chlanie i samookaleczanie. Czyli to co zwykle...
- Spierdalaj – warknęła Never i z powrotem zakopała się w pościel – nie masz pojęcia jak do dupy się czuję – jęknęła jeszcze urażona.
- Kochanie wyłaź z tego barłogu, bo jak nie to sama cię z niego wyciągnę – Mała pochyliła się nad dziewczyną i delikatnie pogłaskała ją po głowie – Tak nie można. Arek od tygodnia chodzi jak struty i ciągle o ciebie pyta. Zresztą, jak każdy z naszej paczki. Przestań się nad sobą użalać i wyłaź z wyra. - Na totalny brak reakcji przyjaciółki Mała miała tylko jeden sposób. Jednym ruchem zrzuciła kołdrę z dziewczyny i mocno chwytając za włosy zaczęła ją ciągnąć w stronę łazienki.
- Mała ty szmato puść mnie! - Never nagle jakby zaczęła przychodzić do siebie – Zostaw mnie i daj mi zdechnąć! - Jej wrzaski roznosiły się po całym mieszkaniu ale dziewczyna nie odpuszczała. Zaciągnęła ją opierającą się pod prysznic, zerwała z niej koszulkę, po czym włączyła wodę. Never zachłysnęła się wrzaskiem. Po dłuższej chwili Mała włączyła dopiero ciepły strumień.
- Ty sadystko – jęknęła z wyrzutem Never. - jak mogłaś mi to zrobić?
- Masz piętnaście minut na prysznic – usłyszała w odpowiedzi a trzask zamykanych drzwi dał jej do zrozumienia że została w łazience sama. Stojąc pod prysznicem i czując strumień ciepłej wody na skórze dziewczyna całkiem się rozkleiła. Zajęło jej to zdecydowanie więcej czasu niż piętnaście minut jednak przyniosło jakąś namiastkę odprężenia. Wycierając się ręcznikiem odruchowo spojrzała w lustro i splunęła w nie z obrzydzeniem.
- Mówiłam – Mała pojawiła się nie wiadomo skąd – bez przesadnego użalania się nad sobą. Ta osoba która tam stoi – zmusiła Never do popatrzenia w lustro – jest jedyną dziewczyną, która byłaby w stanie mnie uwieść. Nie mówiąc już o większości moich kumpli i koleżanek – dodała z uśmiechem.
- I do czego mnie to zaprowadziło? - zapytała cicho Never czując że znowu gardło zaczyna się zaciskać, a z oczy wypełniają się łzami – Nie potrafiłam się powstrzymać – jęknęła – Musiałam sobie udowodnić że jednak działam na ludzi, że Sowizm nie jest tylko jakimś wybrykiem natury...
Mała westchnęła i przytuliła ją mocno. Wiedziała że słowa krytyki tylko pogorszą sytuację więc po prostu siedziała cicho. Po kilku chwilach pomogła przyjaciółce się ubrać i zaprowadziła ją do kuchni. Gdy Never odezwała się po plecach przeszły jej ciarki.
- Mówiłaś że pytali o mnie. Czy... - zająknęła się.
- Nie – powiedziała szczerze Mała – Sowizm nie pokazał się u nas od tamtej akcji. Ale widziałam go ostatnio na imprezie. Był z Martą.
Never pokiwała w zamyśleniu głową i zapaliła papierosa.
- Miałam rzucić to gówno – mruknęła – dobrze że matki nie ma w domu bo, jak sama mówi, nakopała by mi do dupy.
Mała parsknęła śmiechem czując że przyjaciółka powoli dochodzi do siebie.
- Co teraz? - zapytała – Zamierzasz dalej ukrywać się w domu czy wyjdziesz ze mną wreszcie do ruin?
- Nie wiem. Głupio mi tak teraz stanąć przed wszystkimi. Przecież wiedzą o całej sytuacji.- westchnęła dziewczyna
- Tak – potwierdziła Mała – ale wszyscy są po twojej stronie. Owszem, Sowizm miał prawo się ostro wkurwić ale to przecież był tylko pocałunek. A on zrobił z tego aferę jakbyś co najmniej puściła się z Arkiem. A ten cały finisz z Martą to już była żenada na maksa.
- Naprawdę nie macie mi tego za złe? - zapytała ze zdziwieniem Never – Przecież to ja przegięłam i to moja wina.
- Ale jesteśmy twoimi przyjaciółmi. A, nie oszukujmy się, Sowizm to był tylko dodatek do ciebie. Gdyby nie ty nigdy by nie był w naszej paczce.
Argumentacja Małej przyniosła zamierzony skutek. Never zgasiła papierosa i wstała.
- No to co? Idziemy?

skomentuj (1)

XXI 2009-08-23 14:55:18

Czas mija... Niebezpiecznie szybko... A tylko początki są bezwarunkowo piękne...
Never ze złością rzuciła kamieniem w wodę. Niby wszystko było pięknie i ładnie ale coś zaczęło jej nie pasować. Może to że Marta po tych kilku miesiącach odpuściła i pogodziły się na co Sowizm zareagował wielkim entuzjazmem. A może to że ostatnio mieli sobie coraz mniej do powiedzenia a brak rozmów nadrabiali skutecznie w łóżku. Ewentualnie to że cała jej paczka zachowywała się jakby coś wiedzieli i nie chcieli się do tego przyznać. Nawet Mała zaczęła jej unikać co bolało chyba najbardziej. Never zaczęła się zastanawiać jak to jest możliwe że znowu coś dzieje się za jej plecami. I to coś bardzo niedobrego. Kolejny kamyk poszybował w stronę rzeki. Dziewczyna jak zwykle siedziała w swoim ulubionym miejscu do którego na imprezach tylko ona miała prawo. Każdy z jej znajomych wiedział że, od czasu do czasu, aby odpocząć na ognisku od ludzi Never cicho oddalała się w stronę brzegu i siadała na płaskim, dużym kamieniu. I, jak zwykle, nikomu to nie przeszkadzało i każdy to rozumiał. Nawet Sowizm, mimo że początkowo zarzucał jej to, że izoluje się od innych na pokaz. Dziewczyna siedziała więc zatapiając się w swoich myślach i przysłuchując zniekształconym przez szum rzeki głosom znajomych. Zatraciła się w swoim świecie na tyle, że nie usłyszała kroków zbliżającej się do niej osoby. 
- Hej księżniczko. Znowu odpływasz? - rzucił Arek stając po jej prawej stronie i obserwując rzekę. Never zrobiło się go żal. Doskonale wiedziała co się dzieje w jego głowie jednak nie mogła mu w żaden sposób pomóc nie raniąc go przy okazji. 
- Sam wiesz jak to jest – uśmiechnęła się robiąc mu miejsce na kamieniu obok siebie – Impreza się kręci? Z tego co słyszę niektórzy mają już niezłą banię...
- Tia... - parsknął – Tym razem, wyjątkowo, nie jestem to ja tylko twój chłopak i jego były materac... - dokończył i w tym momencie zdał sobie sprawę jaką przykrość jej zrobił. W duchu zaczął przeklinać swoją głupotę – Przepraszam Never. Nie chciałem żeby to tak zabrzmiało. Przecież wiesz że on cię kocha i jest ci wierny. - na tą tyradę ku czci Sowizma Never zareagowała ostentacyjnym machnięciem ręki. 
- Arek nic się nie stało. Ja po prostu nigdy nikogo nie jestem pewna. Nawet siebie... - powiedziała cicho wlepiając w niego spojrzenie – Poza tym przecież nawet gdyby coś się działo to i tak nie powiedzielibyście mi o tym – uśmiechnęła się smutno i udała że nie widzi jak chłopak się zarumienił.- chociaż nie, ty byś mi powiedział – to był cios poniżej pasa ale nie mogła się powstrzymać. Żeby zatrzeć złe wrażenie wyciągnęła z plecaka dwa piwa i postawiła jedno z nich przed nim. - Masz, napij się ze mną. Oboje jesteśmy już po kilku, więc musisz mi wybaczyć że pierdolnę jakieś hasło bez zastanowienia się nad nim. 
- Nic się nie stało księżniczko. – tym razem to on uśmiechnął się ciepło – To co? Za wieczną przyjaźń która być może będzie remedium na moje złamane serce? - dodał teatralnym gestem kładąc ręce na mostku.
- Ale ty pieprzysz – parsknęła śmiechem Never – A więc za przyjaźń! I nie nazywaj mnie księżniczką bo niektórzy mogliby sobie coś pomyśleć...
- Dobrze księżniczko – puścił do niej oko i stuknął się z nią piwem. Never pociągnęła solidny łyk obserwując go spod rzęs. Arek wytrzymał spojrzenie i to chyba przesądziło sprawę. Spojrzenie stało się coraz bardziej intensywne, ale żadne z nich nie chciało odpuścić. W końcu to Arek gwałtownie przerwał kontakt wzrokowy z dziewczyną i pokręcił głową – Przyjaźń z tobą będzie ciężka. Wiesz doskonale że nigdy nie odpuszczę. - zaczął cicho patrząc się w rzekę. Never chciała coś dodać ale przerwał jej zanim zdołała wydobyć z siebie chociaż jedno słowo. - Nie zaprzeczaj. Sam lepiej wiem co czuję. Od jutra już nigdy ci tego nie okażę. W żaden sposób. Ale dzisiaj... - przerwał i zamyślił się – dzisiejszy wieczór należy do mnie. Siedzę tutaj i wiem że nie dam ci tak po prostu odejść do reszty.- zakończył stanowczo po czym objął ją ramieniem. Never zesztywniała i odsunęła jego rękę – Nie martw się – parsknął śmiechem – nie zrobię nic wbrew tobie. Po prostu oprzyj się na mnie i daj mi poczuć swoją bliskość. O nic więcej nie proszę...
Never zaskoczona nie zrzuciła jego ręki drugi raz. Z cichym westchnieniem oparła się o jego ramię i zapatrzyła w rzekę. Kolejne piwo spowodowało lekkie szumienie w głowie oraz to że dziewczyna powoli zaczęła się odprężać. „W końcu to nic złego, że obejmuje cię przyjaciel?”-pomyślała i uśmiechnęła się do siebie. 
- Widzisz – szepnął jej do ucha chłopak a ona mimowolnie drgnęła – nie jest tak źle księżniczko. Nie mam zamiaru robić nic złego. - westchnął po czym pocałował ją w policzek. Never odwróciła twarz w jego stronę a chłopak delikatnie pogłaskał ją po policzku. Oddechy obojga przyspieszyły się. Wiedzieli że igrają z ogniem lecz nie było już odwrotu. Pocałunek, który nastąpił później do przyjacielskich zdecydowanie nie należał. Never poddała się chwili i przyjemności płynącej z pieszczoty.
- Co tu się do kurwy nędzy dzieje?! - pijacki wrzask Sowizma spowodował że oboje odskoczyli od siebie jak oparzeni. U jego ramienia uczepiona była Marta. „Jak za starych dobrych czasów”- pomyślała ironicznie Never ale jednocześnie zrobiło jej się cholernie głupio że stara się swoją winę zatuszować jakimiś wyimaginowanymi dowodami zdrady chłopaka. 
- Sowizm to nie tak... - zaczęła. - To nic nie znaczy - starała się mówić spokojnie ale widząc wściekłość w oczach chłopaka poczuła narastającą panikę. 
- Jak to kurwa nie tak?! - warknął przez zęby – Przecież mam oczy do cholery.
- Przepraszam... - westchnęła zrezygnowana – Wiem że to było złe. Nawet nie wiem co mam powiedzieć. Ale to naprawdę nic dla mnie nie znaczy. - poczuła się upokorzona tym że musi się tłumaczyć na oczach Marty, która czerpała z tego widoczną przyjemność. 
- Nic? - Sowizm zbladł jeszcze bardziej. - Zostawiam cię na chwilę bo musisz znowu pomyśleć a ty mi wykręcasz taki numer?! Miałaś myśleć sama, nie z nim. – tu wskazał na Arka – Ale skoro to nic nie znaczy to może to też! - parsknął uśmiechając się głupio po czym pochylił się w stronę Marty i pocałował ją mocno. Dziewczyna nie opierała się zbyt mocno, a Never poczuła jakby ktoś ją opluł. Po chwili, która wydała jej się godzinami chłopak oderwał usta od warg Marty i popatrzył na nią wyczekująco.
- To było żałosne stary... - zaczął Arek
- Wiesz... Skoro to nic nie znaczy – przerwał mu Sowizm kompletnie go ignorując – to chyba jedyne co mogę ci w tej chwili powiedzieć to spierdalaj – warknął do Never po czym odwrócił się i odszedł z Martą uczepioną jego ramienia.

skomentuj (6)

XX 2009-07-29 22:26:09

Never siedziała na parapecie i żuła gumę. Nie piła, nie paliła tylko skupiała się na tej nic nie znaczącej czynności i myślała. W tle dudniła muzyka, a wszystkie prowadzone wokół niej rozmowy łączyły się w jeden niezrozumiały szum. Drugi wieczór domówki u Nadii był zdecydowanie mniej zaskakujący od pierwszego a jednak dalej nie mogła się otrząsnąć po tym co się stało. Sowizm na szczęście uszanował to że chciała być sama i odszedł wcześniej troskliwie zasłaniając ją zasłoną. Jednak inne osoby nie były tak wyrozumiałe.
- I co? - Mała wsunęła się za kotarę i przysunęła jak najbliżej aby uniknąć krzyczenia do siebie. Never czującą jej dłonie na swoich ramionach przeszedł dreszcz.- Opowiadaj kochanie. Przecież nie rozmawialiście całą noc?
- Nie, wiadomo że nie – uśmiechnęła się Never – Było...hmmm...ekscytująco... I w sumie nic poza tym...
- Nie chrzań – parsknęła Mała – To jesteście razem czy nie? I jaki był? Nie miałaś oporów po, no wiesz – zająknęła się – Marcie?
Never zmierzyła ją wzrokiem i zagryzła wargi. Odwróciła wzrok w stronę okna i zamyśliła się jeszcze bardziej. Ten jeden, jedyny fakt jej nie pasował. Wszyscy wiedzieli o tym co stało się u Sowizma. Marta o to zadbała. I teraz to jej, Never, przyjdzie się z tym zmierzyć. Z tymi jednoznacznymi uśmieszkami i szeptaniem za plecami. Wreszcie zdecydowała się odpowiedzieć.
- Pewnie że miałam opory – parsknęła śmiechem – ale wydaje mi się że to dopiero początek. Nie wiem czym jej tak zalazłam za skórę ale dziewczyna ma do mnie poważny problem. 
- Przesadzasz – jak zwykle zaoponowała Mała – Marta to suka, ale jest taka dla wszystkich. Zresztą, słyszałaś jakąkolwiek inną dziewczynę która mówi do swojego faceta per „przydupas”?
Never szaleńczo zachichotała. Chwilę później wyły razem z Małą ze śmiechu kurczowo przytrzymując się zasłon. 
- Co wam tak wesoło? - zapytał Sowizm pojawiając się znienacka za ich plecami – Zostawiam cię samą tylko na chwilę a ty już podrywasz swoje przyjaciółki – dodał ze śmiechem a Never pokazała mu język – Porywam cię do ludzi, wybacz Mała – posłał jej całusa w powietrzu po czym podniósł i przerzucił sobie przez ramię wierzgającą i chichoczącą jak upiór Never. Mała uśmiechnęła się jeszcze szerzej i podążyła w stronę najwidoczniej szukającego jej Maćka.
- Hej zakochani! - słysząc ten okrzyk z ust Marty, Mała zmieniła jednak zdanie. Maciek i tak już ją zauważył więc postanowiła sprawdzić jak Never poradzi sobie z potencjalnym zagrożeniem. Marta zataczając się lekko i opierając o swojego „przydupasa” ruszyła w stronę pary. Sowizm stanął za Never i objął ją ramionami przygotowując się na to co zaraz miało nastąpić.
- Marta co tam? - Never uśmiechnęła się do niej pojednawczo. - Zdążyłaś już poznać najnowsze plotki?
- Tak pewnie – odparła dziewczyna – Ale wolałam się przekonać na własne oczy, czy jesteś w stanie dać komuś dupy na trzeźwo – zakończyła ze złośliwym uśmieszkiem. Never parsknęła i zmierzyła ją wzrokiem a Sowizm czując jak dziewczyna napina mięśnie przesunął ją delikatnie za siebie. 
- Marta jesteś monotematyczna – powiedział siląc się na spokój – A ty stary – tu zwrócił się do jej towarzysza – może byś tak łaskawie trzymał swoją sukę na smyczy?
Sowizm nie zdążył się nawet uśmiechnąć. Dostał w twarz tak że aż się zatoczył. Drugi cios pomógł mu pocałować się z parkietem. Dosłownie. Trzeci cios nie padł bo Never przeklinając brzydko rzuciła się na faceta Marty. Pierwszy raz w życiu walnęła kogoś z pięści w twarz a w jej ręce coś paskudnie chrupnęło. Tym razem przeliczyła się bo facet nie namyślając się długo spoliczkował ją. I to było wszystko co zdążył zrobić. Arek, Maciek i Patyk nie należeli do delikatnych facetów. W szczególności dla osób które zadzierały z kimś z ich paczki. Chłopak znalazł się na ziemi.
- Uderzyłeś dziewczynę gnoju – warknął Patyk stojąc nad chłopakiem i masując knykcie – Nie wiem czy zauważyłeś ale tak się kurwa nie robi.
- Marta zbieraj tą szmatę z podłogi i wynoście się z mojego domu – ze stoickim spokojem zakomunikowała Nadia. - I na następny raz mocno się zastanów czy w ogóle się tutaj pokazywać.
Marta z wściekłym wyrazem twarzy pomogła wstać swojemu partnerowi i ociągając się wyszła z pokoju. Never w tym czasie przykładała Sowizmowi zimną puszkę piwa do policzków i przeklinała pod nosem. 

Siedzący na łóżku czarny kot Nadii zamiauczał przejmująco...

skomentuj (2)

XIX 2009-07-18 17:30:44

***

Sen... Ciepłe promienie słońca na skórze... Pieszczące ją powoli i delikatnie... Nie... To nie promienie...
Never otworzyła oczy, gwałtownym ruchem strzepnęła dłoń Sowizma ze swojego obojczyka i gorączkowo zaczęła szukać czegoś czym mogłaby się przykryć. Z pomocą przyszedł jej chłopak podając swoją koszulę. Pospiesznie się nią owinęła i po prostu zamknęła oczy nie wiedząc gdzie podziać wzrok. 
- Ślicznie się rumienisz – uśmiechnął się Sowizm, co wywołało kolejną falę pąsów na twarzy dziewczyny. Chciał ją przy tym pocałować w policzek ale Never szarpnęła się do tyłu. Zaskoczony usiadł na łóżku – Chyba żartujesz? Powiedz że nie wracamy do tego co było... - westchnął
- To tylko od ciebie zależy – wydusiła z siebie Never – nie wiem co mam myśleć, jesteś drugim facetem z którym poszłam do łóżka... - uśmiechnęła się nieśmiało
- Naprawdę? - chłopak wytrzeszczył oczy ze zdumienia. Po czym zamilkł gdy uświadomił sobie jaką głupotę palnął. - Przepraszam, nie chciałem żeby to tak zabrzmiało...
- Ale nic się nie stało – dziewczyna znowu się uśmiechnęła – Doskonale wiem jaką mam opinię. Ty też się przyzwyczaj jeżeli...
- Tak, chcę – wszedł jej w słowo, chwycił ręce i popatrzył prosto w oczy – bardzo chcę. Nawet nie wiesz jak bardzo chcę. I to chyba powinno być na odwrót. - dodał ze śmiechem – To chyba ja powinienem się pytać.
Never tym razem uśmiechnęła się szeroko i pocałowała go w usta. Pocałunek może i przerodziłby się w coś więcej gdyby nie chrobotanie klucza w zamku na które Sowizm zareagował pospiesznym wciąganiem spodni. Do pokoju wkroczyła Nadia z nieodłącznym Patykiem u boku. Widok który ich powitał spowodował że oboje stanęli jak wryci. 
- No co ? - zapytała Never zapinając guziki koszuli – aż tak bardzo chyba się nie zmieniłam od wczoraj? 

- Nie no... - odzyskała mowę Nadia – tylko nie wiem czy wiesz... Ale ta koszula jest bladoróżowa – parsknęła śmiechem a Never zaklęła brzydko.

 

***

Trochę lukru nikomu chyba jeszcze nie zaszkodziło ;)

skomentuj (3)

XVIII 2009-05-31 14:44:45

Never powoli dochodziła do siebie. Sytuacja w której się znalazła zdecydowanie nie należała do najprzyjemniejszych. W myślach układała już tortury którymi chciała uraczyć Nadię gdy ta tylko znajdzie się w zasięgu jej dłoni. Mimo to dalej z uporem godnym podziwu waliła pięściami w drzwi. Od krzyku już ochrypła więc przekleństwa mruczała tylko pod nosem. 
- Zrobisz sobie krzywdę – usłyszała zza swoich pleców. Zdecydowanie zbyt blisko. Jednym płynnym ruchem odwróciła się, utrzymując pięści na wysokości podbródka. Chłopak chyba wreszcie zaczął rozumieć w jakiej sytuacji się znaleźli i jak bardzo jej to nie pasuje. W szczególności gdy zobaczył krew ściekającą z jej dłoni - Już sobie zrobiłaś - dodał patrząc jej w oczy – Nie bój się, nie dotknę cię. Nie mam w zwyczaju robić tego bez pozwolenia.
- Jeżeli mnie dotkniesz to oberwiesz – warknęła dziewczyna, ale pięści opuściła – Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, ani jak załatwiłeś to z Nadią. Nie odzywaj się do mnie i udawaj że mnie tu nie ma.
- Nie potrafię – powiedział szczerze Sowizm – Nie będę cię ignorował bo nie zasługujesz na to. Chce z tobą porozmawiać i tyle. Jestem ci winien wyjaśnienie i zamierzam nakreślić ci całą sytuację.
- Ale ja nie chcę cię słuchać – parsknęła mu w twarz – Skąd w ogóle przypuszczenie że cokolwiek dla mnie znaczysz?
- Skoro jestem dla ciebie nikim to dlaczego się przejmujesz tym że przespałem się z twoją koleżanką? - tym razem to Sowizm się zdenerwował – Po co ta publiczna pogarda? W szczególności od osoby która dla własnego widzimisię zalicza facetów na imprezach a później udaje że ich nie zna... - przerwało mu uderzenie. Dostał w twarz tak że aż się zatoczył, a dziewczyna nie namyślając się długo poprawiła z drugiej strony. 
- Jeszcze raz powiesz coś takiego a dostaniesz butelką - ostrzegła.
- A co? - warknął chłopak wycierając krew z rozwalonej wargi – Prawda w oczy kole? - znowu dostał – Cholera dziewczyno będę ci musiał oddać, więc opanuj hormony! - dopiero teraz zauważył że Never płacze. - Ty sobie chyba jakieś jaja ze mnie robisz? Owszem przespałem się z Martą ale nie było to nic poważnego. To jest idiotka która dopiero po paru piwach lub wódce robi się w miarę interesująca. Nawet nie wiem skąd wytrzasnęła tego gościa który z nią teraz jest. Pewnie następny palant który liczy na szybki numerek gdzieś w krzakach. - Never skwitowała to pełnym pogardy parsknięciem które Sowizm zinterpretował dość opacznie – Sama widzisz. Mam cię błagać o wybaczenie czy co? Żałuję tego jak cholera. Gdybym mógł cofnąć czas to bym tego nie zrobił tylko wyszedł z tamtej imprezy z tobą!
- Teraz już jest za późno na takie żałosne gadki – stwierdziła Never i pociągnęła głęboki łyk z butelki – Nigdy nie biorę niczego po Marcie... To ona zazwyczaj bierze po mnie – skończyła z dość żałosną miną. Sowizm zaczął wreszcie rozumieć a Never widząc jego zmieniającą się minę pokiwała głową – Ten palant był kiedyś ze mną. I tak... Ja też mam czego żałować. Na przykład tego że to nie byłeś ty... - Jakby chcąc się na siłę zamknąć piła przez dłuższą chwilę nie odrywając ust od butelki. W końcu skończyła i oddała mu ją – Więc co nam teraz zostało? - zapytała po chwili – Chyba tylko urżnąć się w trupa z powodu własnej głupoty. Pij Sowizm i postaraj się jutro nie pamiętać nic z tego co powiedziałam. - podeszła do okna i tradycyjnie wskoczyła na parapet. Zaskoczony chłopak spełnił jej życzenie. Przynajmniej połowicznie. Po chwili odstawił butelkę na stół i podszedł do dziewczyny. Oparł się jedną ręką o szybę a drugą o ścianę za jej plecami uniemożliwiając jej ucieczkę.
- Krzycz, wyrywaj się, bij mnie... Zabij mnie a nie zrezygnuje – szepnął jej do ucha po czym silnie przywarł wargami do jej ust. Never nie poddała się bez walki ale nie miała żadnych szans. Mimo wypitego alkoholu czuła się trzeźwa jak nigdy dotąd. Realność sytuacji potęgował smak jego krwi który czuła oddając pocałunek. Ten smak pobudził ją bardziej niż sama potrafiła przed sobą przyznać, bo chwilę później siedziała już przodem do niego całując go i oplatając nogami w biodrach. O ile sama odczuwała wahanie to ręce chłopaka pokazywały że on dokładnie wie czego chce. Podniósł ją i przeniósł na łóżko po czym jednym stanowczym ruchem zerwał z niej bluzkę. Never nie pozostała mu dłużna. Jego koszula straciła kilka guzików a na plecach zaczęły pojawiać się czerwone ślady po jej paznokciach. Chwycił jedną ręką oba jej nadgarstki i unieruchomił nad głową, po czym gwałtownie wpił się ustami w jej szyję, drugą ręką rozpinając z tyłu biustonosz. Dziewczyna jęknęła i zaszamotała się w uścisku. Sowizm stracił trochę pewności siebie gdy zapięcie zbyt długo się opierało, a Never wykorzystała to wyrywając się i jednym zwinnym ruchem siadając na nim okrakiem. Chłopak zamruczał zadowolony gdy poczuł jej usta na swojej szyi i jęknął czując jak wgryza mu się chwilę później w obojczyk. Ręce Never zaczęły schodzić coraz niżej znacząc ścieżki na jego torsie a jej usta podążyły za nimi. Zatrzymały się na biodrach i tam już pozostały. Język zaczął zataczać kółka na skórze jego brzucha podczas gdy palce delikatnie, jeden po drugim, odpinały guziki spodni. Usta zachłannie odkrywały coraz więcej skóry przez co Sowizm jęknął cokolwiek głośniej. Poczuł gorący oddech dziewczyny a gdy dołączył się do niego dotyk warg i języka gwałtownie wciągnął powietrze. Starał się nad sobą zapanować ale jego biodra jakby go nie słuchały. Gdy Never przerwała na chwilę aby na niego spojrzeć zdecydowanym ruchem poderwał ją do góry i rozebrał do końca. Leżała teraz pod nim rozszerzając oczy ze strachu i niepewności. 
- Zrobiłam coś nie tak? - zapytała a on poczuł że właśnie poznał dziewczynę którą ukrywała przed wszystkimi przez całe życie.
- Ciii... Zapamiętaj że nigdy nie zrobię ci krzywdy - uciszył ją i zsunął się niżej po czym zaczął delikatnie całować jej stopy. Dalej leżała przerażona ale po chwili zaczęła się rozluźniać. Sowizm powoli zaczął podążać ustami w stronę jej kolan pokrywając pocałunkami łydki podczas gdy jego dłonie masowały biodra Never. Gdy doszedł wargami do wewnętrznej strony ud i zaczął smakować jej skórę językiem dziewczyna jęknęła przez zaciśnięte zęby. Przesunął się do centralnego punktu ciała Never a ona gwałtownie zachłysnęła się powietrzem i mocno pociągnęła go za włosy. 
- Jej... Ja nigdy... Mi nigdy... - próbowała coś powiedzieć pomiędzy jednym a drugim jękiem wymuszanym przez jego język, ale w końcu zrezygnowała. Po krótkiej chwili jej ciało wyprężyło się a sama zagryzła wargi żeby nie krzyczeć. Poczuła w ustach krew jednak nie przejęła się tym. Sowizm w czasie gdy dochodziła do siebie pozbył się reszty swojego ubrania i delikatnie na niej położył.  
- Chcesz tego? - zapytał podczas gdy jego ręce dalej ją pobudzały. Zamiast odpowiedzieć dziewczyna przywarła do niego całym ciałem i oplotła jego biodra nogami. Pocałowała go mocno próbując ukryć swoje zmieszanie. Sowizm oddał pocałunek i wszedł w nią. Mimo że była gotowa to ból znowu się pojawił. Gdy jednak po chwili chłopak przyspieszył dogoniła go w podnieceniu i dała się porwać przyjemności...

skomentuj (2)

XVII 2009-05-31 14:10:40

Impreza trwała w najlepsze. Wszyscy ludzie ulokowani na piętrze zdradzali mniejsze lub większe oznaki upojenia alkoholowego. Sowizm z trudem przepchał się w stronę Patyka i jego „wiernej drużyny”, jak sam ich nazywał. Chciał się przywitać z każdym z osobna, więc przez grzeczność podszedł na początku do dziewczyn. Nadia jak zwykle pocałowała go w policzek i na tym skończyły się dla niego miłe przywitania. Never bez słowa odwróciła się i odeszła w stronę parapetu na którym usiadła ostentacyjnie zasłaniając się kotarą. Mała skinęła mu chłodno głową i mocniej przytuliła się do stojącego za nią Maćka, a Marta bezczelnie patrząc mu w oczy pocałowała swoją najnowszą zdobycz, bruneta z niebieskimi oczami, głęboko wpychając mu język do gardła. Sowizm zauważył że nie tylko on się wzdrygnął z obrzydzeniem, a od strony parapetu doleciało go ciche zdanie traktujące o jakiś kurwach i sprzedajnych zdzirach. Na całującej się parze nie zrobiło to żadnego wrażenia. Z pewnym zdziwieniem Sowizm zauważył że parapet obserwowany jest nie tylko przez niego. Arek, stojący nieco dalej, wlepiał spojrzenie w zasłonę z intensywnością godną podziwu, ale chłopak nie zamierzał mu pomagać. Zanim tamten zdecydował się coś zrobić, Sowizm zdecydowanym krokiem podszedł do parapetu i zerwał zasłonę. Wściekłe spojrzenie zielonych oczu osadziło go na miejscu, a od strony Patyka dało się słyszeć okrzyk protestu. Chwila bezruchu została zakłócona przez Nadię, która pojawiła się obok parapetu z wojowniczą miną.
- Czy wy zawsze musicie się zachowywać jak totalne gówniarze? - warknęła – Chodźcie za mną. Bez protestów bo zarobisz w pysk – dodała widząc ze Never otwiera usta.
Poprowadziła ich na parter domu i otworzyła jakieś drzwi. Wepchnęła opierającą się Never do pokoju, a Sowizmowi włożyła do rąk 0,7 jakiegoś bliżej nieokreślonego trunku.
-Macie całą noc. Możecie się nawet pozabijać. Ale nie demolujcie mi przy okazji domu – dodała na odchodnym i zamknęła ich na klucz. Never stała przez chwilę rozszerzając oczy w niemym zdziwieniu po czym rzuciła się na drzwi z pięściami. Sowizm patrzył tępo jak dziewczyna szarpie się i rzuca wyzwiskami nie bardzo wiedząc co robić. Po krótkiej chwili zrezygnowany usiadł na łóżku i otworzył butelkę.

skomentuj (0)
Księga Gości